• Wydawnictwo Górnicze Sp. z o. o.
  • ul. Kościuszki 30, 40-048 Katowice
  • tel. 32 428 87 12, 32 428 87 13
  • faks: 32 428 87 00
  • email: wydawnictwo (at) gornicza.com.pl

Wszystkie ceny podane w serwisie zawierają podatek VAT.

Solidarność ponad wszystko

Utworzono: czwartek, 03 sierpnia 2000

WUG: W „Zofiówce” nie było uchybień

Solidarność ponad wszystko

Roboty były prowadzone zgodnie z przepisami. Nie doszukaliśmy się jakichkolwiek ludzkich uchybień – oznajmił w poniedziałek, 6 bm. reporterom Piotr Litwa, wiceprezes Wyższego Urzędu Górniczego. Przewodniczył on komisji, powołanej do zbadania przyczyn i okoliczności katastrofy, do jakiej, w następstwie wyrzutu metanu i skał, doszło 22 listopada ub.r. w jastrzębskiej kopalni „Zofiówka”. 

Przypomnijmy: nieszczęście zdarzyło się w chodniku transportowym D-6. W jego pędzenie była zaangażowana pięcioosobowa ekipa przodkowa, plus ślusarz i elektryk. Około ósmej uruchomiono odstawę i przystąpiono do urabiania calizny. Kwadrans przed dziewiątą, w trakcie urabiania kombajnem, nastąpił wyrzut metanu i skał z czoła przodka. W jego następstwie wyrobisko zostało wypełnione 320 m sześc. powyrzutowych mas na przestrzeni około 35 m w strefie przyprzodkowej. W ich zasięgu znalazło się 5 pracowników. Trzej, których wyrzut zaskoczył w samym czole przodka, czyli tuż obok kombajnu, zostali całkowicie zasypani. Zginęli. Pozostałej dwójce, pochwyconej i niesionej przez skalny rumosz, udało się salwować ucieczką. Doznali – jak głosi dokument komisji – „stłuczeń kończyn”. Ostateczny bilans listopadowego dramatu w „Zofiówce” jest taki: 3 wypadki śmiertelne i 4 lekkie.

Ofiar mogło być jednak dużo więcej. Ograniczeniu rozmiarów nieszczęścia – zdaniem Zbigniewa Schinohla, dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku (uczestnika zespołu badającego przyczyny i okoliczności wypadku) – sprzyjała profesjonalna i fantastyczna zgoła reakcja ludzi. W pierwszej fazie, czyli tuż po powzięciu wiadomości o wyrzucie, nadzwyczaj przytomnie i rozważnie zachował się dyspozytor ruchu kopalni, a potem kierownictwo akcji ratowniczej, w której uczestniczyło 36 zastępów z zakładów Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA oraz z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego.

„Oceniając akcję samo ratowania i ratowania ludzi należy stwierdzić, że była ona prowadzona z pełnym zaangażowaniem ratowników, pracowników, dozoru ruchu i osób kierownictwa kopalni” – głosi komunikat komisji.

I Litwa, i Schinohl akcentowali niebywałą górniczą solidarność, jaką w obliczu dramatu zamanifestowała piątka górników „Zofiówki”: nadgórnik Jacek Gajda oraz Mariusz Kolawa, Jarosław Grzesiak, Ireneusz Posłuszny i Janusz Dudek. Wszyscy oni znaleźli się w grupie 96 osób, wyprowadzonych z zagrożonej strefy tuż po wyrzucie metanu i skał. Jednak – choć taka praktyka jest naturalną koleją rzeczy i nikt nie mógłby mieć do nich pretensji o „rejteradę” – z własnej woli wrócili do zagrożonego rejonu, iżby nieść pomoc kolegom.

– Organizowali ewakuację poszkodowanych jeszcze przed nadejściem zastępów ratowniczych. Jeden z nich przytknął koledze – ułatwiając mu oddychanie w atmosferze dużego stężenia metanu – ustnik własnego aparatu ucieczkowego, inny rozciął lutniociąg, iżby zwiększyć dopływ powietrza do wyrobiska. Ich postawa była przejawem bezprecedensowej ofiarności, mieszczącej się w dewizie „górnicza solidarność ponad wszystko”. Dzięki ich fantastycznej postawie uniknięto większej liczby ofiar, a sama akcja wyprowadzania załogi ze strefy zagrożenia, polegająca głównie na samoratowaniu się, trwała niespełna 30 minut – oceniał dyrektor Schinohl.

„Akcję ratowniczą prowadzono nieprzerwanie przez pięć zmian roboczych w sposób prawidłowy i bezpieczny” – dopełnia to spostrzeżenie jedna z konkluzji zespołu.

Prezes Piotr Litwa podkreślał wreszcie gorliwość przedsiębiorcy w prowadzeniu robót profilaktycznych, pozytywnie wykraczających poza rygory dyktowane przepisami i zasadami dobrej praktyki górniczej. Prace związane z pędzeniem chodnika D-6 prowadzono w nadzwyczaj trudnych warunkach górniczo-geologicznych i przy współwystępowaniu skojarzonych zagrożeń o dużym nasileniu (IV kategoria zagrożenia metanowego, klasa B zagrożenia wybuchem pyłu węglowego, I stopień zagrożeń tąpaniami i wodnego). Jednakowoż do dnia listopadowego dramatu pokład w tej partii nie był zaliczany ani do zagrożonych, ani skłonnych do wyrzutów metanu i skał. „Przyczyną wypadku zbiorowego było dynamiczne oddziaływanie wyrzuconego z przodka drążonego chodnika transportowego D-6 w pokładzie 409/4 węgla i skał oraz metanu na pracowników, zatrudnionych w strefie przyprzodkowej” – głosi ostateczna konkluzja zespołu. Członkowie tej ekipy, grupującej – obok przedstawicieli państwowego nadzoru górniczego i Państwowej Inspekcji Pracy, a też naukowców z krakowskiej AGH i Politechniki Śląskiej – także praktyków, w tym specjalistów z zakresu ratownictwa górniczego i reprezentantów górniczych central zawodowych, byli jednomyślni w ocenie: tym razem nie zawinił człowiek. W „Zofiówce” był po prostu bezradny wobec zaskakujących sił natury.

Litwa nie tai, że wnioski zespołu, adresowane nie tylko do kopalni „Zofiówka”, ale też do pozostałych kopalń węgla kamiennego, będą zapewne uciążliwe dla przedsiębiorców górniczych. Zalecają one wprowadzenie dodatkowych rygorów i profilaktyki przy prowadzeniu robót górniczych w pokładach węgla, zaliczanych do skłonnych i zagrożonych wyrzutami metanu i skał, ale też – z myślą o zwiększeniu bezpieczeństwa pracy przed wprowadzeniem koniecznych zmian w przepisach – w pokładach nie zaliczonych dotąd do niosących tego rodzaju zagrożenie. Powołany zostanie zespół, którego zadaniem będzie weryfikacja dotychczasowych przepisów w zakresie prowadzenia robót górniczych w warunkach zagrożenia wyrzutami metanu i skał oraz zarysowanie nowych zasad profilaktyki zwalczania tego zagrożenia. Ekipa ta będzie pracowała pod kierunkiem prof. Wacława Dziurzyńskiego z Instytutu Mechaniki Górotworu Polskiej Akademii Nauk. (jech)

 „Nowy czynnik ryzyka”

Po ogłoszeniu raportu komisji powypadkowej poprosiliśmy

MIECZYSŁAWA ŁUKOSZA, dyrektora KWK „Zofiówka”

o komentarz na temat ustaleń ekspertów

badających przyczyny listopadowego wypadku w tej kopalni.

– Najważniejsza jest dla nas opinia o braku jakichkolwiek zaniedbań w działaniach kopalni, jej kadry oraz samych pracowników drążących chodnik D-6. Nic już nie odda życia trzem górnikom, którzy tam zginęli, ale łatwiej pogodzić się z tą sytuacją, mając świadomość, a teraz pewność potwierdzoną opiniami specjalistów, że wyrzut był zjawiskiem gazodynamicznym, nie zawinionym przez nikogo. W górnictwie margines zagrożenia jest wprawdzie większy, ale nie oznacza to, że nie staramy się ograniczać go wszędzie tam, gdzie jest ono spodziewane. W tym przypadku zaskoczyło nas zjawisko, które do tej pory praktycznie nie występowało w kopalniach górnośląskiego zagłębia węglowego, a jedyny przypadek wyrzutu metanu i skał – w kopalni „Pniówek” w 2002 roku – miał miejsce w chodniku kamiennym, przechodzącym jedynie przez partię węgla. Natomiast nasz chodnik D-6 drążony był w węglu i dopiero po dotarciu do czoła zasypanej części chodnika i zbadaniu kawerny wyrzutowej okazało się, że kombajn zbliżył się do zaburzenia, czyli szczeliny uskoku ze skał kamiennych, gdzie mogła zgromadzić się duża ilość metanu, która łatwo przebiła się przez oddzielającą ją warstwę węgla. Mała twardość węgla „Zofiówki”, określana wskaźnikiem zwięzłości około 0,3, a nawet niższym, okazała się czynnikiem ułatwiającym erupcję metanu i wyrzucenie 280 metrów sześc. węgla, który w postaci sproszkowanej wypełnił 35 metrów chodnika. Cały ten odcinek został bardzo szczelnie podsadzony rozdrobnioną masą węglową, o granulacji przypominającej mąkę. Już pierwsze metry odkopywania chodnika nie zostawiały żadnych złudzeń co do losu górników, którzy znaleźli się w tej części wyrobiska. Komisja nie znalazła żadnych błędów w sposobie prowadzenia robót górniczych, lecz zwróciła uwagę na pojawienie się czynników zwiększających ryzyko wystąpienia takich zdarzeń, głównie głębokość eksploatacji. W związku z tym komisja sformułowała bezpośrednio dla naszej kopalni dwa zalecenia: prowadzenie robót górniczych w pokładzie 409/4 w partii D na poziomie 900 metrów na podstawie projektów technicznych zaopiniowanych przez Komisję ds. Zagrożenia Metanowego oraz Wyrzutami Gazów i Skał w Podziemnych Zakładach Górniczych, oraz podjęcie działań nad wdrożeniem zdalnego sterowania kombajnami chodnikowymi lub ochroną stanowiska pracy kombajnisty przed skutkami ewentualnego wyrzutu.

Not.: EUGENIA PLUCIK 

Projekty unijne
Czasopisma
Polecamy
Prezes JSW Daniel Ozon (po prawej) docenił postawę ratowników z CSRG w czasie akcji w ruchu Zofiówka i złożył podziękowania prezesowi Stacji dr. inż Piotrowi Buchwaldowi.

Smutne, ale ważne doświadczenia

Minął rok od katastrofy w ruchu Zofiówka. Te 12 miesięcy...
Ratownicy z CSRG w Bytomiu z zespołami austriackimi i niemieckimi wzięli udział we wspólnych ćwiczeniach w Alpach

Wspólne ćwiczenia

Polska ekipa ratowników z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu...
Polskim uczeloniom, a szczególnie tym o profilu górniczym, coraz trudniej zachęcić młodych ludzi do studiowania

Miał być renesans, a jest odwrót?

Chętnych do studiowania górnictwa brakuje, a to błąd. W tym...
Wiedziałeś, o tym, że używasz starej wersji przeglądarki Internet Explorer? Zaktualizuj przeglądarkę teraz!