• Wydawnictwo Górnicze Sp. z o. o.
  • ul. Kościuszki 30, 40-048 Katowice
  • tel. 32 428 87 12, 32 428 87 13
  • faks: 32 428 87 00
  • email: wydawnictwo (at) gornicza.com.pl

Wszystkie ceny podane w serwisie zawierają podatek VAT.

Przede wszystkim rodzina

Utworzono: czwartek, 10 sierpnia 2000

Przede wszystkim rodzina

W dzieciństwie marzył o zawodzie strażaka i policjanta. Chciał grać w filmach. Ostatecznie zdobył fach stolarza. Jednak czasy, w których przyszło mu wkraczać w dorosłe życie nie rozpieszczały młodych ludzi. Musiał chwycić się za taką robotę, jaka była do wzięcia. Został górnikiem. Mowa naturalnie o Zbyszku Nowaku.

W zeszły piątek „Trybuna Górnicza” odwiedziła dzielnego górnika w jego rodzinnym domku w Mikołowie-Borowej Wsi. Nie mogło obejść się bez upominków. Były kwiaty, maskotki, drobne upominki i cała beczka wyśmienitego piwa od naszych Czytelników i całego zespołu redakcyjnego. Trochę baliśmy się, czy przypadkiem nie zakłócimy przygotowań do niedzielnego przyjęcia z okazji urodzin Zbyszka, ale już na progu wszelkie nasze wątpliwości rozwiała babcia Stefania.

– To będzie wyjątkowe przyjęcia i zadecydowaliśmy, że zorganizujemy je w pobliskim lokalu. Mam więc z głowy pieczenie kołaczy i krojenie szynki – śmieje się zapraszając do pokoju.

I oto spotykamy Zbigniewa Nowaka w domowych pieleszach. Od rana zajmuje się swą ukochaną córeczką Laurą, układając do znudzenia wciąż te same puzzle. A cóż to za niespodzianka! Zbyszek założył dziś naszą firmową koszulkę! Przyznaje, że często sięga po lekturę „Trybuny Górniczej”. Ostatnio poświęciliśmy mu dużo miejsca. Doskonale o tym wie.

– Było o czym czytać, oj było – śmiejemy się wraz z całą rodziną.

Nadchodzi dogodny moment, żeby bliżej przyjrzeć się, jak też mieszkają Nowakowie. A mieszkają ładnie, na skraju miasta, z daleka od ruchliwej drogi. Zimą trudno tu dotrzeć błotnistą drogą. Za to latem jest pięknie. Wszędzie wokół drzewa i pola.

Niewielki domek wybudował z początkiem lat siedemdziesiątych dziadek Marleny Nowak, Maksymilian, mąż babci Stefanii. On również był górnikiem. Po przejściu na emeryturę chorował na płuca. W końcu zmarł.

– Nie wyobrażam sobie życia w samotności. A tak, mam wspaniałą wnuczkę, prawnuczkę, no i mojego Zbyszka, też w sumie... wnuka – dowcipnie wtrąca babcia.

Siadamy wspólnie do stołu, by wypić przedpołudniową kawę. Ma się rozumieć po turecku, bo taką właśnie uwielbia Zbyszek.

– Kim był mój dziadek? Hmm... Gdybym to ja wiedział. Jakoś nigdy nie zainteresowałem się bliżej jego życiem. Nie wykluczone, że był górnikiem, podobnie jak mój ojciec, dziadek żony i ja. Teść również pracuje w kopalni jako sztygar. Jestem dumny z mojej rodziny i wiem, że dzięki niej przetrwałem różne ciężkie chwile w życiu, a w szczególności tę ostatnią przygodę w poziomie 1030 m pod ziemią – przyznaje.

Chętnie opowiada o swoim dzieciństwie, młodości, życiu. Twierdzi, że najważniejszymi dla niego wydarzeniem, prócz cudownego wręcz ocalenia z zawału, był ślub i narodziny córeczki Laury. Rodzina pochłania go bez reszty. Nie potrzebuje żadnego hobby. Nie zbiera starych monet, nie trzyma gołębi, choć z powodzeniem mógłby to robić. Za to każdą wolną chwilę poświęca żonie i córce. Zwłaszcza mała jest jego oczkiem w głowie. Wymaga rehabilitacji, ale wszystko idzie w dobrym kierunku.

– Chciałbym, żeby niczego jej nie brakowało. Niech ma wspaniałe dzieciństwo. Wierzę, że zdobędzie w przyszłości solidne wykształcenie na miarę możliwości, bo bez tego w dzisiejszych czasach ani rusz – podkreśla.

Zbyszek jest realistą. To się wyczuwa. Nie buja w obłokach, a twardo stąpa po ziemi. Za jedną pensję trudno związać koniec z końcem. Wystarczy raz w tygodniu odwiedzić supermarket i wówczas dopiero czuje się, jak portfel chudnie.

– A właśnie! Byliśmy z mężem w markecie. Tu zaraz, niedaleko – wtrąca Marlena.

– Ludzie nas poznawali. Podchodzili, ściskali dłonie i składali życzenia. Czasem już mam wątpliwości, czy ta zwariowana sytuacja kiedykolwiek wróci do normy – żartuje.

Po tym, co się stało, powoli stara się wrócić do normalnego rytmu dnia, do gotowania obiadu, ćwiczeń z Laurą, prania, sprzątania i ulubionej lektury. Bo żona Zbyszka to prawdziwy mól książkowy. Jak sama przyznaje, potrafi godzinami tkwić z nosem w lekturze. W ten sposób zdarzyło się jej już przypalić z pół tuzina kotletów. Drugie tyle uratowanych zostało dzięki Zbyszkowej czujności.

– Cóż, w końcu pracuję w wentylacji. Może również dlatego wybieram odkurzanie, a nie zmywanie naczyń – dowcipkuje Zbigniew i wszyscy pękają ze śmiechu.

Prócz czytania powieści Marlena Nowak ma jeszcze jedną wielką pasję, którą jest... futbol. Nie przepuści żadnej transmisji pucharowej, a mecze biało-czerwonych traktuje priorytetowo. Błyskotliwie komentuje styl gry piłkarskich asów. Poprawnie wymienia nazwy klubów i nazwiska graczy. Jakie szanse daje naszym podczas zbliżającego się w Niemczech Mundialu?

– Przykro powiedzieć, ale żadnych. Nie wyjdziemy z grupy, a potyczka z gospodarzami może okazać się zapowiedzią tej klęski – przewiduje.

Mimo wszystko czerwcowe mistrzostwa będą – jak twierdzi – wielkim wydarzeniem i przygotowuje już rodzinę na „trudne” chwile.

Zbyszek właśnie dowiedział się, że prócz odkurzania – niestety – będzie zmuszony również zmywać i jeszcze baczniej niż było to dotychczas pilnować patelni. Plany Marleny są bowiem ambitne – wszystkie 64 mecze musi zobaczyć i basta...

A po mistrzostwach?

– Urlop. Odpoczynek. Siedzenie przed chałupą i zbieranie sił na następny rok pracy – snują wakacyjne plany Nowakowie.

Gdzieś w głębi duszy śnią o wspólnych wczasach z Laurusią. Może w górach, albo nad morzem. Dawno już nie wypoczywali poza domem. Teraz należy im się taki wypoczynek bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Kajetan Berezowski

Projekty unijne
Czasopisma
Polecamy
Prezes JSW Daniel Ozon (po prawej) docenił postawę ratowników z CSRG w czasie akcji w ruchu Zofiówka i złożył podziękowania prezesowi Stacji dr. inż Piotrowi Buchwaldowi.

Smutne, ale ważne doświadczenia

Minął rok od katastrofy w ruchu Zofiówka. Te 12 miesięcy...
Ratownicy z CSRG w Bytomiu z zespołami austriackimi i niemieckimi wzięli udział we wspólnych ćwiczeniach w Alpach

Wspólne ćwiczenia

Polska ekipa ratowników z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu...
Polskim uczeloniom, a szczególnie tym o profilu górniczym, coraz trudniej zachęcić młodych ludzi do studiowania

Miał być renesans, a jest odwrót?

Chętnych do studiowania górnictwa brakuje, a to błąd. W tym...
Wiedziałeś, o tym, że używasz starej wersji przeglądarki Internet Explorer? Zaktualizuj przeglądarkę teraz!