• Wydawnictwo Górnicze Sp. z o. o.
  • ul. Kościuszki 30, 40-048 Katowice
  • tel. 32 428 87 12, 32 428 87 13
  • faks: 32 428 87 00
  • email: wydawnictwo (at) gornicza.com.pl

Wszystkie ceny podane w serwisie zawierają podatek VAT.

Jaki ojciec, taki syn...

Utworzono: czwartek, 19 czerwca 1997

Jaki ojciec, taki syn...

Dariusz Pietrek jest górnikiem jak jego ojciec. Po tacie "przejął" nie tylko fach, ale także hobby. Obaj są zapalonymi modelarzami.

Gdy byliśmy dziećmi takiej kolejki, jak nasza, nie miał nikt. Tata sam zrobił tory, wagoniki i lokomotywę. Odkąd pamiętam zawsze coś strugał lub sklejał - opowiada Dariusz Pietrek, górnik kopalni "Polska-Wirek".

Było ich w domu sześcioro dzieci, w tym pięciu chłopców. Dziś czterech z nich pracuje w górnictwie. Dariusz Pietrek mieszka w familoku w Świętochłowicach-Chropaczowie. Do rodziców ma kilka minut drogi. 29-letni górnik nie uświadamia sobie jaki wielki ma talent w rękach. Nie ma żadnych dyplomów uznania za kunszt i cierpliwość. Nie zabiegał o nie.

- Nie jeździmy z ojcem po żadnych konkursach lub wystawach. Radość jest jak się coś nowego robi, a gdy już to stoi na półce, to po zabawie - mówi modelarz.

Pietrek został modelarzem odkąd skończył 17 lat. Nie jest zwykłym sklejaczem papierowych modeli. Najbardziej lubi wojskowe maszyny: samoloty, śmigłowce, różnego rodzaju wozy bojowe. Sam sobie robi farby, narzędzia. Czasami robi własne projekty wzorowane na specjalistycznych wydawnictwach. Nim weźmie nożyczki lub skalpel do ręki szkicuje: jak będzie wyglądał jego nowy pojazd.

- Nasze czołgi były malutkie przy niemieckich, o niech pani zobaczy jak była różnica, bez porządnych wozów bojowych Polska nie mogła wygrać w 1939 roku - pokazuje dwa miniaturowe czołgi z II wojny światowej.

Na niewielkim biurku w dużym pokoju ma fabrykę kartonowego uzbrojenia. Nad nią wisi regał. W nim kilkadziesiąt śmigłowców, samolotów, czołgów, wozów pancernych. To tylko niewielki fragment jego kolekcji, która gdzieś się rozpierzchła po ludziach. Na segmencie, zastawiającym całą ścianę, pyszni się blisko dwumetrowy okręt wojenny.

- To Wicher II. To ojciec go zrobił. Ja tylko zamontowałem silnik. Jeszcze nie był wodowany. Czekamy na dobrą pogodę - śmieje się Pietrek.

Na oryginalny napęd z modelarskiego sklepu szkoda im było pieniędzy. Kosztuje około 400 złotych.

- Kupiłem samochodzik zdalnie sterowany za stówkę. Wyjąłem z niego co potrzeba. Włożyłem do "Wichra". Powinno działać jak należy, ale na wszelki wypadek zrobimy próbę na niezbyt głębokiej wodzie, żeby nam okręt nie utonął - dodaje modelarz.

Pietrek jest kopalnią wiedzy o swoich wojennych maszynach. O każdym modelu potrafi opowiadać godzinami. W specjalistycznych książkach wyszukuje informacje techniczne i historycznych. Wie, że np. amerykański śmigłowiec "Morski Wojownik" miał trzy silniki. Pamięta, że okręt "Indiana Polis" został storpedowany przez Japończyków i 100-osobową załogę zjadły rekiny. Pamięta dokładnie, w jakiej skali pojazdy zostały wykonane (przeważnie 1:33 lub 1:25). Nigdy nie chodził się uczyć do żadnej modelarni.

- Poszedłem raz do pracowni przy domu kultury. Instruktor dał mi patyk i kazał strugać. Już tam więcej nie zajrzałem - wspomina świętochłowiczanin.

Podpatrywał swojego ojca. Jan Pietrek, emerytowany górnik, ma w modelarskim hobby kilkudziesięcioletnie doświadczenie. Robi modele z różnych materiałów. Jego dzieci miały tramwaje, auta, pociągi, samoloty, helikopter. Bawiły się nimi w czasach, kiedy takich zabawek nie dało się kupić w sklepie. Jego 29-letni syn z dumą prezentuje piękne żaglowce, które dostał w prezencie od ojca. Trzyma je w oszklonej witrynie, w której zazwyczaj przechowuje się rodzinne kryształy.

- Ojciec lubi drewno, a ja wolę karton - zapewnia Pietrek junior.

Po ciężkiej pracy ręce drżą. Aż trudno uwierzyć, że górnik potrafi wyciąć, posklejać i pomalować maciupeńkie detale. Modele Pietrka są jak prawdziwe. Sam robi do nich kabiny. Nie kupuje gotowych. Mają szyby, przez które widać wnętrze pojazdu i wyposażenie. Prawie wszystkie drzwi otwierają się, mają mikrozawiasy. Za nimi ukazują się maleńkie urządzenia, narzędzia: siekierki, piłki, słuchawki na uszy, radiostacje, butle gazowe, kierownice, dżwignie itd. Szczyt precyzji. Czasami o modelarskim sukcesie decyduje dobry pomysł.

- Nie wszystko można wyciąć nożyczkami. Dlatego zrobiłem sobie komplet fajnych wybijaków ze starej anteny. W zużytych zapalniczkach gazowych są bardzo małe uszczelki. Można je wykorzystać na przykład na reflektorki. Największa mordęga jest przy gąsienicach, trzeba łączyć elementy szpilkami - mówi modelarz.

Nawet hobbyście przydarza się niepowodzenie. Wtedy niedokończony model wędruje do pudła po butach. W oddzielnych pudełeczkach po zapałkach na montaż czekają gotowe kółka, śmigła, działka, bomby, plandeki. Dariusz Pietrek nie przywiązuje się do swoich "zabawek". Rozdaje je kolegom i krewnym.

- Jak się to komuś podoba, to niech też ma z tego zabawę - uważa Pietrek. - Ja mam pół szafy modeli do składania. Jeszcze na emeryturze będę miał co robić. Bywały takie miesiące, że pół pensji wydawałem na czasopisma. Niektóre wzory dostałem od mojego bracika, który też jest modelarzem. A niektóre sobie od niego odrysowałem i powiększyłem.

Kartonowa armia odbija się w lustrzanej kuli dyndającej u sufitu. To także rękodzieło lokatora zadbanego mieszkanka w starym familoku. Pietrek zrobił kulę z 2850 kawałeczków. Z okna jego domy widać szare i smutne podwórka. On ma jednak sporo pomysłów na dodawanie kolorów i radości do swojego codziennego życia. Na Śląsku mówi się, jaki ojciec, taki syn.

Jolanta Talarczyk

Projekty unijne
Czasopisma
Polecamy
Mury budynków na Jasnej Górze zostały podświetlone na biało i czerwono. Sponsorem i pomysłodawcą tej patriotycznej iluminacji z okazji 100-lecia niepodległości Polski była firma Tauron.

Wizja i sprawne państwo polskie

Dyskusja o polskiej doktrynie energetycznej, rozwoju gospodarki i gospodarce innowacyjnej...
O książce w siedzibie PGG opowiadały autorki oraz prezes spółki Tomasz Rogala

Górniczy fach w książce dla dzieci

Wizyty górników w przedszkolach i szkołach w związku z Barbórką...
Wieża szybu Karol była ostatnią, którą zlikwidowano w kopalni Kazimierz-Juliusz

Ostatnia zburzona wieża

W sobotę, 27 października, do historii przeszła wieża szybu Karol...
Wiedziałeś, o tym, że używasz starej wersji przeglądarki Internet Explorer? Zaktualizuj przeglądarkę teraz!