• Wydawnictwo Górnicze Sp. z o. o.
  • ul. Kościuszki 30, 40-048 Katowice
  • tel. 32 428 87 12, 32 428 87 13
  • faks: 32 428 87 00
  • email: wydawnictwo (at) gornicza.com.pl

Wszystkie ceny podane w serwisie zawierają podatek VAT.

Maratończyk w kopalni

Utworzono: czwartek, 26 czerwca 1997

Maratończyk w kopalni

Gdy Ciepłakowie wychodzą z domu, można nastawiać zegarki. Jest 18. Idą na trening. Mama, tata i dwaj synowie. Wracają o różnych porach. Każdy z nich ma swój dystans do pokonania. Latem biegają w lesie. Raz w tygodniu na stadionie. Zimą na drogach. Wtedy czasami pyskują na nich kierowcy, którym nie podoba się, że piesi kręcą się po jezdni.

- To facet nie do zdarcia, przeleciał 144 kilometry, a na drugi dzień przyszedł normalnie do pracy, jakby byczył się przez cały weekend brzuchem do góry - opowiadają o wyczynach Macieja Ciepłaka jego koledzy z kopalni "Szczygłowice" w Knurowie.

25 kwietnia br. Maciej Ciepłak wygrał VI Międzynarodowy Rudzki Bieg 12-godzinny. Mając 42 lata pobił rekord Polski. Pokonał tego dnia najdłuższy w kraju dystans w półdobowym maratonie - 144 kilometry 226 metrów. Tuż za nim był faworyt w takich biegach - Waldemar Pędzich z klubu "Lelis" koło Ostrołęki, który uzyskał gorszy od niego rezultat o cztery kilometry.

- Było zimno, padał deszcz, ale do mety dobiegli wszyscy, w tym cztery kobiety. Startowało nas wtedy 30 zawodników z Polski, Niemiec, Czech, Słowacji i Rosji - wspomina rudzki bieg Ciepłak.

Każdy ma lepsze i gorsze dni. 8 maja br. w Maratonie Krakowskim żona Ciepłaka miała lepszy od niego rezultat. Ona była na mecie szósta (w grupie kobiet), on 14. Bogdanę poznał przed 20 laty na stadionie. I od tego czasu biegną razem przez życie. Nie zawsze rytmicznie. Czasami któreś odpada z trasy, zostaje w tyle. Nie rywalizują ze sobą. Sport nie przewrócił im w głowach, nie zrujnował rodziny. On ich łączy.

- Żona jest złotnikiem, a ja po technikum budowlanym. Trafiłem do kopalni "Szczygłowice" i nigdy nie szukałem innej pracy. Zaczynałem w dziale budowlanym. Teraz jestem inspektorem do spraw szkód górniczych. Naprawiam to, co kopalnia psuje na powierzchni. Ludzie czasami witają nas ze złością, ale gdy usuniemy szkody, to są zadowoleni - opowiada maratończyk.

Ciepłak nie ukrywa, że kiedyś kopalnie bardzo troszczyły się o sportowców. Byli urlopowani, dobrze nagradzani. Teraz nie mogą liczyć na taryfę ulgową w pracy. Są rozliczani z obowiązków zawodowych, jak każdy. Tak jest normalniej. Gdy jedzie na jakieś zawody, to po porostu bierze w kopalni urlop wypoczynkowy. Zna wielu biegaczy, którzy niczym innym się nie zajmują. To ich zawód. On nigdy nie chciał stawiać na jednego konia. Nawet, gdy został mistrzem Polski w biegu na 100 kilometrów (w 1996 r.), nie zamierzał odrzucić pozasportowych obowiązków. A miał takie propozycje.

- Sport daje ogromną satysfakcję, emocje, możliwość zwiedzenia świata. Gdybym nie biegał, pewnie nie miałbym nawet szans pojechać do Ameryki, Japonii, Kanady, Nowej Zelandii i wielu innych państw. Sport bywa jednak brutalny. Zdarza się, że jedna kontuzja przekreśla wieloletnią pracę i wtedy trzeba mieć to drugie życie bez wyczynowych zawodów, medali i nagród - mówi maratończyk.

Ciepłak biega od 26 lat. Zaczynał w pierwszej klasie technikum. Z grupy 16-letnich uczniów wyłuskał jego talent Karol Gurgul, który dopiero co zakończył karierę w dziesięciobóju. Dla nastolatków nie był to zwykły szkolnym nauczycielem. To był mistrz, który im imponował.

- Zaczynałem od średnich dystansów: 800, 1500 metrów. W maratonie pierwszy raz wystartowałem w 1983 roku. To było w Warszawie. W dwie godziny 55 minut przebiegłem wówczas 42 kilometry. Przez pierwsze dwa lata pracy miałem w sporcie przerwę. Później odkryłem, że można to połączyć. W 1986 roku moim trenerem został Jerzy Gros, uczestnik Olimpiady w Montrealu - wspomina inspektor nadzoru ds. szkód górniczych z kopalni "Szczygłowice"

Ciepłakowie mają dwóch synów. 20-letni Tomek w tym roku zdawał maturę w Technikum Budowlanym w Rybniku. W tym samym, które ukończył jego ojciec. Marcin ma 13 lat, po wakacjach rozpocznie naukę w gimnazjum. Rodzice zabierali ich od dziecka na swoje treningi lub zawody. Chłopcy nie mieli wyjścia. Musieli zacząć biegać, choćby z nudów. Na codzienne treningi nie chodzą jednak dla zabicia czasu. To nie możliwe. Do wysiłku trzeba mieć w sobie pasję, wytrwałość i cel, który się sobie stawia. Bogdana Ciepłak do sportu wróciła dla nienagannej figury. Jak to zdarza się często matkom, przybrała nieco na wadze. Cztery lata temu powiedziała dodatkowym kilogramom: dosyć. I zaczęła biegać z mężem i dzieciakami. Ona każdego dnia pokonuje 15-20 km, młodszy z synów - trzy, starszy - 10. Maratończyk najbardziej w ich rodzinie doświadczony wyznacza sobie trasę 20-30 km. Na treningi wychodzą razem, ale do domu wracają w różnych porach. Maciej Ciepłak na utrzymanie kondycji poświęca co najmniej dwie godzinny każdego dnia. Robi wyjątki w największe święta, gdy wyjeżdża lub jest chory. Startuje w około 30 maratonach rocznie. Nie zawsze dociera do mety. W ubiegłym roku w Tajwanie nie ukończył 100 km biegu. Z pięciu Polaków, którzy w nim uczestniczyli, ta sztuka udał się tylko jednemu. Nie byli przygotowani do takiej górzystej trasy i trudnego klimatu. Czasami trzeba odpuścić medale. Sportowi kibice zawsze dociekają, czy na biegach można się dorobić?

- Są różne nagrody rzeczowe, to zależy od sponsorów. Majątku na bieganiu nie zdobyłem. Największa finansowa nagroda, jaką wywalczyłem w życiu, wystarczyłaby na kupno połowy malucha. Jeżeli nie jest się rozrzutnym, to można by za nią przeżyć kilka miesięcy, ale później trzeba iść do roboty. Dlatego lepiej pracy dla sportu nie porzucać - zapewnia Ciepłak

Sport wyczynowy jest dla Ciepłaków bardzo ważny, ale nie jest jedynym sensem ich życia. Cieszą się ze swojej sprawności i kondycji. Nie potrafią wylegiwać się na plaży. Dla nich naturalne jest, że wypoczywa się w ruchu. Latem jeżdżą na rowerach, zimą na nartach. Być może synowie prześcigną kiedyś ojca. Tomaszowi czasami udaje się być szybszym od niego na dystansie pięciu kilometrów. Na dłuższej trasie jeszcze nie dorównuje tacie. Marcin ma talent i predyspozycje, ale co z nimi zrobi, to się dopiero okaże. Maciej Ciepłak na prestiżowych zawodach reprezentuje Rybnicki Młodzieżowy Klub Sportowy. Nie jest już w wieku młodzieżowym, ale czuje się młodo. W Polskim Związku Lekkoatletycznym nie ma miejsca na solistów, trzeba być zrzeszonym. Synowie na razie trenują "u ojca". Na razie ścigają się biegach otwartych dla każdego, kto ma w nich ochotę uczestniczyć. W Polsce od kilku lat nakręca się moda na biegi ulicznych, maratony, półmaratony. Na ich trasach widać zawodników z Rybnika.

Jolanta Talarczyk

Projekty unijne
Czasopisma
Polecamy
Mury budynków na Jasnej Górze zostały podświetlone na biało i czerwono. Sponsorem i pomysłodawcą tej patriotycznej iluminacji z okazji 100-lecia niepodległości Polski była firma Tauron.

Wizja i sprawne państwo polskie

Dyskusja o polskiej doktrynie energetycznej, rozwoju gospodarki i gospodarce innowacyjnej...
O książce w siedzibie PGG opowiadały autorki oraz prezes spółki Tomasz Rogala

Górniczy fach w książce dla dzieci

Wizyty górników w przedszkolach i szkołach w związku z Barbórką...
Wieża szybu Karol była ostatnią, którą zlikwidowano w kopalni Kazimierz-Juliusz

Ostatnia zburzona wieża

W sobotę, 27 października, do historii przeszła wieża szybu Karol...
Wiedziałeś, o tym, że używasz starej wersji przeglądarki Internet Explorer? Zaktualizuj przeglądarkę teraz!